Menu Zamknij

Aktualności

Podsumowanie simracingu w 2021 roku

Z faktu, że przywitaliśmy już nowy 2022 rok, postanowiliśmy przyjrzeć się, co się wydarzyło w 2021 roku w simracingu, bo wbrew pozorom, nie był to wcale nudny rok.

Odbyło się wiele zawodów, nie tylko polskich, ale i międzynarodowych o dużej randze. Byliśmy też świadkami wielu premier i zapowiedzi nowego sprzętu simracingowego, zarówno od Fanateca jak i Thrustmastera.

Może miejmy najnudniejsze za sobą czyli wykresy i tabelki. Na pierwszy ogień idą statystyki graczy ze steama, zaczynając od tytułu studia 397.

rFactor 2

Jak widać, u rFa niewiele się zmieniło. Ciągle oscylujemy w liczbie średnio około 700 aktywnych graczy na dobę. Taki wynik nieco dziwi, zwłaszcza że rozpoczęło się Le Mans Virtual Series – nowa oficjalna seria, w której zawodnicy potem startują w 24H Le Mans Virtual. Oprócz niej, na tej platformie S397 organizuje jeszcze: Formula Series, GT Series oraz BMW SIM Cup. Ciągle popularnymi zawodami, a raczej główną ligą, gdzie simracerzy ścigają się bolidami od F3 do F1 jest oczywiście międzynarodowe GPVWC, w której pośrednio barwy Bolidomanii po raz pierwszy były reprezentowane na gridzie w 2021 roku.

W tym roku także zadebiutował system „Competition” który jawnie nawiązywał do systemu znanego z iRacing, świata jednak on nie zwojował, ponieważ tym trybem Studio 397 chciało zainteresować i ściągnąć więcej ludzi do gry.

Nie możemy też zapominać o tym, że Studio 397 zostało włączone do Motorsport Games, gdzie pisaliśmy o tym dobre kilka miesięcy temu, jednak jak widzicie, nie odegrało to jeszcze za bardzo znaczącej roli w przyciągnięciu nowych osób do popularnego symulatora.

Nowe shadery i tekstury, które powodują, że oprawa jak i sam tor wyglądają niemal fotorealistycznie w deszczowych warunkach powinny nieco zamknąć usta krytykom, którzy jako jedną z głównych wad przypisywali od zawsze rFactorowi 2 okropną, wręcz odpychającą od tytułu grafikę.

Krótko mówiąc, w starym i szanowanym symulatorze bez większych, spektakularnych zmian, jednak chyba wciąż zadowalająco i stabilnie.

Assetto Corsa

Assetto Corsa, mimo, że na rynku jest już jej następca, dalej zyskuje na popularności i można nawet zaryzykować, że to najlepszy rok tej produkcji. Popularność AC nie bierze się jednak znikąd.

Mimo że Kunos Studio nie organizuje tutaj żadnych oficjalnych eventów, to ligi niezależne ciągle napędzają tę produkcję, m.in. rodzimy Republic of Simracers, AC League, czy prężnie rozwijająca się Ścigałka Online League i inne.

Na początku tego roku mieliśmy do czynienia z grubym eventem, jakim było Audi Eurosport E-Racing organizowane na autach GT3, którego triumfatorem okazał się Dominik Blajer.

Stara, dobra Assetto wciąż przez większość uważana jest za topowy symulator do driftu i nawet jeśli kiedyś umrze śmiercią naturalną multiplayerowa jazda torowa w tym tytule na rzecz innych, to z pewnością wielu z nas będzie do niej zaglądać choćby po to, żeby pomachać kółkiem i postrzelać z wirtualnego sprzęgła niczym na parkingu przy Tesco.

Assetto Corsa Competizione

ACC widać, że pomału nabiera na sile, a co ważniejsze zainteresowały się tą produkcją ligi i wydarzenia. W tym roku mieliśmy okazję, aby zobaczyć Logitech G Challenge – Wildcard Tournament Poland, ROS x TrueForce, SRO GT World Challenge Esport Championship Europe / America czy z oficjalnych Lamborghini The Real Race i BMW SIM Time Attack.

Nie bez powodu też ACC cieszy się coraz większą popularnością, ponieważ aktywnie rozwijają ją producenci, dodając m.in. funkcję DLSS, nowe BMW M4 GT3, DLC z załogami czy samochodami z aktualnych sezonów oraz paczki z nowymi torami, w tym roku były to 3 nowe tory z Wielkiej Brytanii, tj. Donington, Oulton Park oraz Snetterton.

W tym roku otrzymaliśmy także pewne przecieki, że właściciele studia Kunos Simulazioni planują wypuścić Assetto Corsę 2 w roku 2024, zatem czy następne 2 lata to ostatnie podrygi Competizione? Miejmy nadzieję, że nie, jednak konkurencja wielu graczy często wychodzi rynkowi na dobre.

iRacing

(*iRacing nie występuje tylko na Steam, więc trudniej oszacować ile jest faktycznie graczy, przypuszcza się, że ich liczba jest kilkukrotnie większa niż na Steam)

iRacing praktycznie wychodzi powoli na główny symulator dla wirtualnych kierowców. Świadczy o tym ilość powstających eventów czy lig jak np.: Eurosport eRacing by Epson w niespotykanym formacie, gdzie zwycięzcą okazał się zawodnik zespołu Carbon Simsport – Mateusz Łuczak. Poznaliśmy również mistrza Polski – Dominika Blajera, który tytuł zdobył na Mistrzostwach Polski Digital Motorsport transmitowanych na Eleven Sports z komentarzem Mikołaja Sokoła i Michała Gąsiorowskiego, które w tym roku po raz pierwszy zostały zorganizowane na platformie iRacing. Z prywatnych źródeł można było dowiedzieć się, że kolejne mistrzostwa raczej nie przeniosą się na inną platformę, co świadczy o co raz większym przywiązaniu do tytułu i zwiększającej się co raz bardziej ilości graczy.

W zestawieniu statystyk sprzed 2 lat tytułów simracingowych, iRacing dosłownie szczytowało, jeśli chodzi o przyrost nowych użytkowników i o ile takiego wzrostu zapewne nie uda się powtórzyć w tak krótkim czasie jak podczas wiosny 2020, o tyle wciąż napływ nowych osób jest tam naprawdę spory i widać to nawet w polskim środowisku. W skrócie można polecieć dobrze znanym klasykiem – iRka TOP

iRacing też rozwija się bardzo aktywnie. Choćby tylko w tym roku producenci wypuścili do użytku laserowo zeskanowane Hockenheim, Red Bull Ring oraz Hungaroring. Otrzymaliśmy także trasę rajdową Mt Washington Hill Climb, czy możemy się spodziewać, że iRka będzie oferowała nam w niedalekiej przyszłości także pełnoprawne rajdy?

Użytkownicy mogli zaopatrzyć się także w nowo wypuszczone Ferrari GT3 EVO, Porsche GT3 oraz nową wersję pucharową niemieckiego samochodu, tzw. Porsche CUP. Nie obeszły się bez echa takie nowe auta jak McLaren GT4, czy wypuszczone w ostatnich tygodniach nowe TCR-ki, tj. Hyundai Elantra oraz Honda Civic Type R, wraz ze szkockim torem Knockhill. Chyba największy rozgłos w tym roku to Mercedes W12 z F1 – jeśli wierzyć zapewnieniom, najlepiej oddany do wirtualnego świata bolid Formuły 1, który zapewne też przyciągnął i przyciągnie do platformy wiele nowych osób.

W 2021 roku otrzymaliśmy pierwsze rendery i nagrania, które prezentują pierwsze próbki tego jak wyglądać będzie iRacing w deszczu. Tak, dobrze przeczytaliście, deszczu i patrząc na sprawę w ten sposób, że deszcz ogłoszony został kilkanaście lat po premierze tytułu, to chyba możemy mieć nadzieję, że model zachowania fizyki opon, odwzorowania aktualnej czasowo pogody, zjawiska aquaplanningu czy tworzącej się podczas wyścigu suchej nitki toru będzie odwzorowany tak dokładnie i realistycznie jak tylko jest to na obecną chwilę możliwe.

Czy jest szansa, że deszcz zostanie oficjalnie wprowadzony w patchu w tym roku? Cóż, o ile hype jest ogromny, budząc przy tym jednocześnie skrajne emocje, to ostudźmy trochę emocje, dajmy twórcom dopracować ten element do perfekcji, jeśli zostanie wprowadzony do użytku nawet pod koniec 2022 roku to i tak będzie dobrze.

Jak pokażemy w przyszłym odcinku na naszym YouTubie, jazda w iRacing nie jest wcale tak bardzo droga, o czym będziecie mogli się przekonać po naszym materiale. Zatem śledźcie uważnie nasze media.

Race Room

I przed nami ostatni z klasycznej TOP 5-tki tytuł simracingowy, który.. co by tu dużo mówić, świata wirtualnego nie zwojował i już prawdopodobnie nie zwojuje.

Pamiętacie jak kilkanaście miesięcy temu twórcy chwalili się nowym modelem wyścigów rankedowych na wzór iRacing? Cóż, być może nie i nie ma się temu co dziwić, bo o ile w momencie najwyższego w historii zainteresowania kibiców serią DTM oraz początkiem pandemii, Race Room zdawał się zyskiwać znacznie na popularności, o tyle teraz ni widu, ani słychu o jakimkolwiek, najmniejszym hypie i powodzie, aby porzucać iRacing, rFactora czy ACC, aby przerzucać się do nieco martwego Race Rooma.

Dla fanów tego tytułu nasza opinia może wydawać się nieco druzgocąca, jednak patrząc prawdzie w oczy, omawiany tytuł nie ma zbyt wielu zalet poza w miarę niską ceną contentu. O poważnej jeździe w ligach możemy nadal zapomnieć, nie mówiąc już o krajowych jak MPDM mistrzostwach, gdzie niekoniecznie topowy simracer, a po prostu solidna osoba może się zakwalifikować i wypłynąć stamtąd na szerokie wody wirtualnego ścigania.

Jasne, tytuł wciąż jest rozwijany, wprowadzane są nowe samochody i tory, ulepszeniu uległ także system powtórek i nowe możliwości kamer, które teraz serio potrafią nacieszyć oko. Przestarzały force feedback czy wygląd menu nieco się zmienił, brawa dla twórców, że dalej chcą rozwijać swoją markę. Jednak nie ma co ukrywać, konkurencja Race Roomowi już chyba dawno odjechała, a Race Room ze względu na swoje bardzo zamknięte i mało spopularyzowane środowisko sam w pewien sposób zamknął sobie szanse na walkę o bycie topowym simem.

F1 2021

Teraz najpopularniejszy simcade, czyli F1 2021. Bądźmy szczerzy, niektórzy z nas mają po prostu dość i porzucili nadzieję na dobre, wyczekiwane zmiany w tytule, którego można chyba uznać jako co roku odgrzewany niczym Fifa kotlet, pierwszy raz spod szyldu EA Sports. 

Niestety, premiera nie przebiegła bez problemów, szczególnie odnośnie lig, gdzie były przekładane lub nawet zawieszane wyścigi z powodu desynchronizacji. Doszło do absurdu, w którym nawet kilka największych czy znanych polskich lig w jednym momencie zastopowało zmagania, bo po prostu dosłownie nie dało się ścigać, czy kojarzycie inny taki przypadek w świecie wirtualnego motorsportu? Wiemy, że serwery EA problemy tej natury mają od zawsze, jednak po prostu, no sami rozumiecie, po prostu brak słów.

Oczywiście na tym nie koniec, klasyczne bugi czy powielanie błędów ze starszych odsłon czy nowe jak crashe gry z popularnym EGO Dumper, czy praktycznie kopiowanie torów z poprzednich odsłon (np. zła skala toru w Meksyku) to klasyk i wołają o pomstę do nieba. To wszystko sprawia wrażenie, że twórcom gry po prostu taki stan rzeczy jest najwyraźniej wygodny i z powodu dobrego marketingu, dzięki którym zyskują nowych, chwilowych graczy nie robią ani kroku, aby uczynić tytuł bardziej przystępnym zwykłym simracerom, którzy cenią sobie choć odrobinę realizmu, a jedynie casualowym graczom, jeżdżącym karierę na padzie.

Wybaczcie za wylany hejt, jednak sami przyznacie, że należy się. W 2022 roku minie już pewien czas od premiery nowej generacji konsol, więc istnieje mała szansa, że być może będziemy mieli wreszcie do czynienia z nowym silnikiem gry. Przypomnijmy, że silnik EGO jest na rynku F1 już wiele, wiele lat i o ile graficznie jest co raz lepiej, to fizycznie wcale.

Z pozytywów, to że twórcy dodali nowe tory, konkretnie Imolę, portugalskie Portimao oraz Jeddah w Arabii Saudyjskiej i w bólach, po wielu miesiącach aktualny sezon F2 2021.

Miejmy nadzieję, że przyszły rok przyniesie tytułowi jeśli nie rewolucję, to chociaż znaczną ewolucję, jednak optymistami tutaj nie jesteśmy.

No dobra a teraz jak wyglądało to w porównaniu z rokiem 2020?

W zeszłym roku liczyliśmy na to, że Simracing mocno się rozwinie, ale w momencie, kiedy prawdziwy motosport wrócił do względnej normalności, simracing znowu stał się trochę niszowym medium, ale mimo jest w lepszym położeniu niż przed pandemią. Oczywiście, chciałoby się, aby cieszył się większym zainteresowaniem, ale przyznajmy sami przed sobą – ilu z nasz obejrzało przykładowo cały sezon F1 Esport? O ile simracing jest mega wciągającą zajawką i jeżdżenie sprawia dużo frajdy, o tyle oglądanie wyścigów już nie tak często.

Kwestie tytułów simracingowych mamy za sobą, ale nie zapominajmy, że rok 2021 owocował w ogromną jak na rynek simracingu premierę nowych sprzętów do ścigania.

Zacznijmy od pojawienia się nowej kierownicy Thrustmastera, tj. Ferrari SF 1000. Można powiedzieć „Thrustmaster nareszcie”, wypuścili sprzęt, który można używać w całości, mając potężne pole do wyboru jeśli chodzi o przyciski, pokrętła czy przede wszystkim sprzęgło, które jak w bolidach czy autach GT możemy teraz używać za pomocą naszej ręki pod łopatkami do zmiany biegów.

Furorę wywołała wieść o nowym, niskobudżetowym modelu bazy do kierownicy Direct Drive od niemieckiego Fanateca, a konkretnie CSL DD. Czyżby Fanatec miał stać się niekwestionowanym liderem hardware’u simracingowego w co raz większej liczbie krajów, w tym również w Polsce, kraju mlekiem i miodem płynącym? W przyszłym roku będzie nam dane to ocenić, gdy już dystrybucja sprzętu będzie możliwa w szerszy sposób, a i rynek zostanie z pewnością nasycony nowym sprzętem użytkowników.

Istotne w 2021 roku były także nowo wypuszczone pedały, również od Fanateka o starej nazwie CSL, z opcją LoadCella, jak i bez w nowym typie wykonania sprzętu w porównaniu do wcześniejszego modelu. Czy podbiją rynek średniej półki, pokonując model TLCM od Thrustmastera? Wydaje się na tą chwilę, że chyba nie.

Nowym game changerem, bo chyba tak można to określić został model kierownicy T248 od Thrustmastera. Biorąc pod uwagę jej bebechy oraz cenę można stwierdzić, że to pewna hybryda między T150, napędem zębatkowym Logitecha, a modelami takimi jak T300 czy TS XW. Jest to zatem typowa, średnia półka, która na pewno przyciągnie rzeszę nowych użytkowników. Nie zapominajmy, że wraz z nią do kompletu doszły także nowe pedały T-3PM, które wyglądem przypominają hybrydę słynnych T3PA oraz TLCMów. Dobrze, że na rynku pedałów w niskim budżecie zapanowało zwiększenie konkurencji, oby tak dalej.

No i przed nami nowy Direct Drive, stworzony specjalnie pod Gran Turismo, tym razem znów od Fanateca – model DD PRO. Premiera dość niecodzienna, taka hybryda wspomnianej wcześniej CSL DD oraz thrustmasterowej T-GT, której cena powoduje zawrót głowy, biorąc pod uwagę, że jest to dedykowane głównie serii Gran Turismo, gdzie jak wiemy i bez kierownicy można się obejść z racji na mało realistyczny poziom jazdy. Czy ten model był niezbędnym? To już pozostawiamy do waszej interpretacji.

Ostatnia poważna premiera tego roku to również Fanatekowe obręcze kierownic, konkretnie marki BMW oraz Bentleya. Cena? Oczywiście powala, jednak jakość wykonania i wygląd robi mega wrażenie. Ciekawy dodatek dla nieco bardziej majętnych simracerów.

Podsumowując, zdecydowanie 2021 to nie był przełomowy rok dla simracingu, bo takiego bumu i hype’u jaki był wiosną 2020, pewnie prędko znów nie doświadczymy, jednak był to drugi rok z rzędu, gdzie simracing wspinał się co raz bardziej na wyżyny, w pewnym sensie zacierając różnice między motorsportem prawdziwym, a wirtualnym, jednocześnie obfitując w wiele nowych premier sprzętu.

Chodziły pogłoski, że nawet Daniel Ricciardo, który dotąd uważał simracing za jedynie zabawę, zmienił podejście do tej kwestii, uważając, że jest to czynnik, który pozwala wspomóc nawet prawdziwe ściganie na torze, co widać choćby po przewadze jaką mógł mieć młodziutki Lando Norris nad Australijczykiem przez większość sezonu.

Zatem ciągły rozwój i popularyzacja simracingu nie ustępuje, a jeśli mieliście takie wrażenie w 2021 roku to uspokajamy, a co przyniesie 2022? Tego nie możemy się doczekać, póki co otrzymaliśmy nowinki odnośnie nowej bazy Direct Drive od Thrustmastera, a z ciekawostek to, że w tym roku premierę ma mieć nowy film pt. „The Simracer”.

Jeśli simracing wkracza na kinowe rejony, to z pewnością można uznać to za zaskoczenie oraz pozytyw, ale pożyjemy, zobaczymy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

11 − 10 =

pl_PLPL