Menu Zamknij

Aktualności

Recenzja trybu fabularnego “Braking Point” – Hit, czy kit?

1: Fabuła – Jest nieźle

Historię rozpoczynamy jeszcze w 2019 roku. Jest ostatni wyścigu sezonu F2 w Abu Dhabi. Aiden Jackson – złote dziecko brytyjskiego motorsportu, po dobrym rezultacie w pierwszy wyścigu (Z tego wnioskuje niską pozycję w sprincie), przebija się przez stawkę kierowców, jednak aby zdobyć mistrzostwo i angaż w Formule jeden, musi zwyciężyć. W trakcie celebracji na podium widzimy przebitkę na wysoko postawioną osobę w jednym z pięciu zespołów, (Williams, Haas, Alfa Romeo, Alpha Tauri, Aston Martin) który mogliśmy wybrać. Niezależnie od naszej selekcji, zawsze jest to Brian Doyle – Budzący szacunek pocieszny grubasek działający w imieniu szefa zespołu, do którego dołączymy. Niezależny też od naszego wyboru jest kolega z zespołu głównego bohatera. Casper Akkerman to żywa legenda Formuły jeden. W momencie rozpoczęcia akcji, a więc w 2020 roku, ma za sobą siedemnaście lat spędzonych w Formule jeden, w których nie raz zasmakował podium, a także wygranych (zanim uznacie mnie za osobę, która koloryzuję rzeczywistość, zalecam czasem patrzeć na monitor z wyświetlanymi wiadomościami, szczególnie pod koniec historii). Nim jednak dane nam będzie zadebiutować w wyścigu, pierwszy rozdział rozpoczyna się konferencją przed sezonową. Poza oklepanymi pytaniami i odpowiedziami ze strony Aidena, „ulubiona” przez graczy Claire Bodier pyta nas o Devona Butlera – głównego antagonistę serii. Z tego co można wywnioskować, rodak Jacksona siedzi w F1 już z dobre dwa lata, a w zasadzie to nawet i dłużej. Redaktorka zadaje Aidenowi pytanie, jak czuje się z określeniami jako nowy Devon, na co on prześmiewczo odpowiada „czy to znaczy że „stary” Devon już się skończył?”.

Spokojnie – prolog to jedyna rzecz, którą tutaj streszczę. W „Braking Point” mamy przedstawioną historię konfliktu wewnątrzzespołowego, w który miesza się Devon Butler. Brytyjczyk robi wszystko, aby zyskać przewagę nad Jacksonem i Akkermanem, nasyłając ich wzajemnie na siebie – najpierw Aidena na Holendra, a w drugim sezonie Caspera na swojego rodaka. Wychodzi z tego kilka napiętych sytuacji, a pierwsza z nich ma miejsce już w debiucie Aidena. Do końca pierwszego sezonu takie zdarzenia mają miejsce kilka razy, a najbardziej wyrazisty jest ostatni, który wydarzył się w Meksyku.

Po wydarzeniach na Hermanos Rodriguez obaj kierowcy zostają z góry do dołu zmieszani z błotem przez Briana Doylea, który nie szczędzi gorzkich słów pod adresem swoich zawodników. W tym samym rozdziale poznajemy Zoe Akkerman – żonę Caspera, która będzie jedną z kluczowych bohaterów następnego sezonu, wspierając na duchu męża oraz dodając mu otuch. Czy końcówka 2020 roku okazuje się przełomowa? Jeżeli chodzi o ich relacje to wręcz przeciwnie, natomiast zmienia się ich rola w zespole, bo nową jedynką zostaje debiutant i widać to wyraźnie w drugim sezonie. Najbardziej wyrazista jest Kanada, która moim zdaniem była jednym z najbardziej wymagających wyzwań. To właśnie w Montrealu, podjudzony i zirytowany Akkerman, po przepychance z Jacksonem, ogłasza zakończenie kariery. Aiden czuję się winny i przez następne wyścigi nie jest sobą. Całą sytuację stara się załagodzić Brian, który robi wszystko, by poprawić stosunki między kierowcami i uspokoić przyszłą gwiazdę. Przed GP Belgii na torze Spa dochodzi do fajnej sceny, w której poznajemy Holendra z innej strony, o którą on sam chyba się nie podejrzewał. Na drugą część sezonu staje się mentorem Aidena, ale nie od razu daje to swoje efekty. Przełomem okazuje się GP Rosji, które rozpoczyna pogoń za zespołem Devona Butlera, aby odebrać mu czwarte miejsce w konstruktorce.

Po wspomnianym GP Rosji Brian organizuje kolację, która ma zmotywować zespół do wytężonej pracy w walce o czwarte miejsce. Na tej kolacji również Akkerman i Jackson dowiadują się, że Butler omotał ich sobie wokół palca i czerpał profity z ich rywalizacji. Ostatecznie Aiden i Casper się jednoczą, by pokonać Devona, który oprócz plotkary okazuje się też być kłamcą. Butler po GP Holandii manipuluje Akkermanem wmawiając mu, że ma już podpisany kontrakt z Ferrari/Red Bullem/Mercedesm (zależy od wyboru naszego zespołu) na przyszły sezon. Tymczasem przed GP USA, gdy w jednym pokoju spotykają się Aiden, Devon, Casper, Lando Norris i Esteban Ocon, ani kierowca Alpine, ani Mclarena nie potwierdza słów Butlera, który traci panowanie nad sytuacją i idealnie widać to w trakcie zmagań na COTA i w Abu Dhabi, bo finalnie jego zespół przegrywa walkę o czwarte miejsce, a Casper Akkerman celebruje swój koniec kariery na podium razem z Aidenem.

2: Bohaterowie – Widać niedociągnięcia, ale jest dobrze

Zacznę od głównego bohatera. Aiden Jackson wchodząc do F1 jest pewnym siebie sportowcem głodnym sukcesów, ale już przy nim pojawia się pierwszy minus i to w pierwszym rozdziale, który opiszę przy minusach. Aktor grający go nie popisał się przy przerywnikach filmowych, bo często nie czuć od Aidena wymaganych emocji, a taki stan rzeczy utrzymuje się przez zbyt długi okres tego trybu, by przejść obok tego obojętnie. To jednak osoba bardzo rodzinna, co widać w rozmowach telefonicznych z matką, ale no właśnie… W ich trakcie wydaje się być wypruty z niemal wszelkich emocji, w przeciwieństwie do swojej rodzicielki. Jackson został nam przedstawiony jako kierowca, który nie do końca udźwignął presję, jaką nałożyliśmy na niego swoimi poczynaniami w pierwszym sezonie i w pewnym momencie staje się człowiekiem, którego można nie lubić, jednak wydarzenia po GP Kanady, przynajmniej w moimi odczuciu, przywracają sympatię do Brytyjczyka.

Rodzinę Akkermanów zamknę w jednym akapicie. Wszystkie trzy postacie – Casper, Zoe i Lilly – ich córka, zostały napisane naprawdę dobrze, szczególnie Zoe, którą uważam za najlepszą bohaterkę „Braking Point”. Potrafi ona rzucić naprawdę dobrą radą, pożartować z męża, jak i go wspomóc w trudnej chwili. W dodatku aktorka ją grając wykonała kawał dobrej roboty w trakcie rozmów telefonicznych, a także cut-scenek. Lilly zaś jest kilku letnim dzieckiem, pojawiającym się tylko w trakcie rozmów przez telefon, aczkolwiek od razu można załapać do niej sympatię, a także dzięki niej czuć więź w całej rodzinie Akkermanów. Casper to natomiast kierowca, który początkowo nie potrafi dopuścić do siebie myśli, że przegrywa z debiutantem. Gdy zdaje sobie z tego sprawę – w momencie gdy przejmujemy nad nim kontrolę, uspokaja się i odzyskuje radość ze ścigania się. Trochę dziwi mnie jego początkowy stosunek do Butlera, ale ok – nie on jedyny się na niego nabrał. W pierwszym sezonie Holender wydaje się oschłą, upadłą legendą, która odcina kupony od zasłużonej kariery i nie wie, kiedy odejść na emeryturę, za to w drugim jest człowiekiem którego naprawdę idzie polubić, a nawet współczuć patrząc na to, jak traktuje go zespół.

Nim przejdę do Devona, nie można zapomnieć o Brianie. Pomimo swojej aparycji, jest to człowiek stanowczy, budzący respekt i nienawidzący sprzeciwów oraz zgrzytów wewnątrzezspołowych. Gdy trzeba, potrafi podsunąć dobrą radę lub pochwalić kierowcę, ale nie ma też problemów, aby uznać swojego podopiecznego za kretyna za wydarzenia na torze. Jego obecność oczywiście jest zauważalna, ale mogłaby być bardziej. Niemniej, Brian wyszedł naprawdę na plus.

No i przyszedł czas na Butlerka. Antagonistą był on już w f1 2019 i teraz powraca w jeszcze bardziej irytującej, ale i ciekawszej wersji. Jest to człowiek, z którego intrygi wręcz się leją i który doskonale wie gdzie jego przeciwnik ma słaby punkt. Przez niemal całą kampanię wydaje się mieć wszystko pod kontrolą, dlatego tak bardzo cieszy jego zdziwiona i bezradna mina przed GP USA. Devon to nieźle napisany narcyz, aż do ostatniego rozdziału. Tym, którzy nie wiedzą nie będę spojlerował, ale dodam od siebie, że spodziewałem się po nim innego zachowania.

3: Plusy i Minusy – Pole do poprawy na następny rok

Zaczniemy od plusów. Na pewno zaliczyć można do niego mały powiew świeżości i choć o tryb ten mało kto zabiegał, podobnie jak o The Journey w Fifie, to spędzony z nim czas nie uważam za stracony. Kolejnym plusem jest gra zarówno jako Aiden oraz Casper. Po trailerach się tego nie spodziewałem, a tu otrzymaliśmy miłą niespodziankę. Długość wyścigów i wyzwań, które otrzymywaliśmy, także została dobrze zbalansowana. Zapewne część graczy wolałaby wyścigi, w których startujemy od początku, jechać na dystansie 50%, lub 100%, ale dzięki 25% pełnego dystansu, przy przejeździe rywalizacji od startu, gra jest szybka, dynamiczna i nie dłużąca się, na czym zapewne zależało producentowi. Również aktorzy (poza wspomnianym odtwórcą Aidena) wypadli naprawdę dobrze i dopilnowali, aby przerywniki faktycznie umilały rozgrywkę jak tylko mogły.

Posłodziłem, to czas teraz odbić piłeczkę. Pierwsza rzecz, która praktycznie zawsze wymieniana jest przy takich historiach, to jednoliniowość fabuły. Rozumiem to przy prologu, bo trochę głupio było by brać kierowcę, który nie został mistrzem F2 (pozdrawiamy De Vriesa), jednak dalej nie jest tak kolorowo. Brakuje możliwości nie całkowitego wypełnienia zadania, co mogłoby przykładowo wpłynąć na nasze stosunki z Brianem, albo reakcji na nasze zachowania na torze ze strony osób trzecich. Jasne, są cutscenki, ale jest tylko jedna do konkretnej sytuacji i tutaj wracamy do pierwszego rozdziału. Dlaczego, pomimo świadomości i przeglądu zdarzenia, Aiden nie powiedział Casperowi, że winę za incydent ponosi wpychający się na trzeciego Butler? To ma tyle sensu, co wzięcie na siebie zabójstwo Foltesta przez Geralta w drugim Wiedźminie. Zbudowanie wrogości między kolegami z zespołu w ten sposób jest słabe… Podobnie jak słowa Butlera, że Akkerman chciał, aby zespół podpisał kontrakt z Ricciardo. Nie wiem jak naiwnym trzeba być, aby uwierzyć, że gość z zespołu fabrycznego, który walczy o czwarte miejsce w generalce, byłby realnym zagrożeniem w walce o fotel w Haasie, Williamsie czy Racing Point, który sezon 2019 miał przecież słaby. O Alpha Tauri pozwolę sobie nie wspomnieć, bo tu każdy wie, dlaczego taki transfer nie może mieć prawa bytu. Pozbawiona logiki jest również sytuacja z GP Bahrajnu w drugim sezonie. Jackson jest kierowcą ZDUBLOWANYM i ma zjechać pod koniec okrążenia do boksu, ale w tym samym czasie problemy z oponami zgłasza jadący tuż za Aidenem, ale po solidne punkty, Casper i w ostateczności zostaje przyblokowany… Ciężko to jakkolwiek komentować, bo taka sytuacja w rzeczywistości nie ma prawa mieć miejsca, nawet jakby miał to być Mark Webber w Red Bullu. Kolejną rzeczą jest brak przygotowania do większość sytuacji, w szczególności na nasze zwycięstwa w wyścigu. Nawet Claire w wywiadach, gdy celem było podium, nie zwraca uwagi na tryumf. Przykładowo: gdy wypełniliśmy dane założenie na rozdział, w informacjach po lewej stronie pojawia się tylko notka, że zostało ono ukończone. Zero informacji na którym miejscu dojechaliśmy, albo w jakim stylu. Najbardziej kuło to w Belgii, gdzie nie dość że stanąłem na podium, to wygrałem, jednak notka mówiła tylko o tym, że Akkerman osiągnął piąte miejsce… Brakuje też dogrania kilku cut-scenek, które dodałyby klimatu rozgrywce, szczególnie z GP Holandii. Jeżeli już przy przerywnikach jesteśmy – te wykonane z sytuacji na torze wołają o pomstę do nieba już od Prologu. Nie wiem jak scenarzyści oglądają wyścigi, ale prędkość jest straszliwie załamywana, co widać w przypadku jednego z manewrów wyprzedzania Aidena. Tak – chodzi mi o manewr na czwartą pozycję w prologu. Poziom trudności to kolejna rzecz, do której trzeba się przyczepić. Nawet najwyższy to pośmiewisko, a najlepszym dowodem niech będzie na to fakt, że w Alfie Romeo wygrałem wszystkie wyścigi, które gracz zaczyna w tym trybie z pól startowych. To nawet mogłoby nie być minusem, gdyby nie ustawienia rozgrywki, które nie pozwalają nam podwyższyć poziomu trudności, ani zmienić poziomu uszkodzeń ze zmniejszonych. Do tego mam największy ból i mam nadzieje, że w F1 2022, o ile tryb „Braking Point” powróci, będzie więcej opcji zmiany ustawień rozgrywki. A, jeszcze jedno – czy ktoś mi potrafi wytłumaczyć jaką rolę pełni Lukas Weber? Z roli kierowcy stał się… Nawet nie potrafię określić kim, ewentualnie znajomym Caspera Akkermana, no chyba, że to zupełnie nowy Lukas Weber. Wtedy się nie czepiam.

Nie będę tworzył dodatkowego rozdziału na podsumowanie, tylko zamknę to tutaj. Reasumując – Tryb fabularny w F1 2021 to przyjemna seria wyzwań, jednak ze zdecydowanie za niskim poziomem trudności. Osobiście sama historia przypadła mi do gustu i pomimo tego, że minusów wymieniłem więcej od plusów, opowiedziana historia, z kilkoma uderzająco słabymi momentami, mi się podobała i nie uważam tego czasu za stracony, szczególnie, że jest to dobre wprowadzenie do gry i lekki sposób by zapoznać się ze zdecydowanie zmienionym modelem jazdy względem poprzedniczki. Tryb ten otrzymuje ode mnie 6.5/10 i, przynajmniej z ciekawości, na pewno zajrzę do niego w przyszłej odsłonie. Czy jest to coś, czego potrzebowaliśmy? Niekoniecznie, bo jak dorobić do wyścigów ciekawą fabułę zademonstrował Aarav w swojej flagowej serii „My driver Carrer” którą prowadził przez dziewięć sezonów, jednak „Braking Point” i tak jest lepszy, niż zakładałem. Dziękuję za uwagę, Jakub “Vettel23” Pres.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

2 − 1 =